fbpx

Księżniczki mają korony..to prawda.. Na szczęście ja już zostałam uwolniona z mego zamku, powoli wracam do życia i mogę odetchnąć pełną piersią. Ja już mogę, ale mój książę jeszcze przez tydzień pozostanie w zamku.

Ci bardziej spostrzegawczy zauważyli, ze na prawie 3 tygodnie zniknęłam z pracy, z treningów, z mediów społecznościowych. Z wiadomych względów nie mogłam odpisywać na żadne wiadomości, maile czy komentarze. Nie zamieszczałam nowych wpisów na moim blogu. Byli i tacy, którzy tego nie rozumieli i z wyrzutami pisali mi po kilka maili. Tak to jest, gdy się przyzwyczai innych do tego, że jest się dostępnym 24/7. Jeśli pracujesz codziennie od 6 do 21, to inni dziwią się, gdy nagle z dnia na dzień stajesz się całkowicie niedostępna. W tamtym roku tak właśnie się za mocno starałam, chciałam za wszelką cenę zadowolić innych. Ale teraz jestem dużo mądrzejsza i wiem, że nie jestem w stanie wszystkim pomóc. W tym roku obiecałam sobie zwolnić tempo, mieć więcej czasu dla rodziny, dla siebie. Tak sobie czasem myślę, że ten koronawirus spadł mi naprawdę z nieba!

Choroba nie wybiera. Atakuje z zaskoczenia. Ja też się nie spodziewałam, że ulegnę covid-19, przecież tyle ćwiczę, staram się zdrowo odżywiać, biorę naturalne aloesowe i pszczele suplementy najwyższej jakości.. a jednak. Ból głowy i brzucha, utrata węchu i smaku praktycznie z dnia na dzień, ogólne osłabienie, przy braku duszności czy gorączki.

Od kiedy poczułam, że coś ze mną nie tak i nie jest to zwykłe jesienne osłabienie? Wlewam 10 kropli naturalnego olejku sosnowego do wieczornej kąpieli i nie czuję nic. Wlewam 20, nic. Wlałam 30 kropli i nic nie czułam! Do zwykłej inhalacji wystarczy 5-7 kropli. Zaczęłam się zastanawiać, czy może olejek się zepsuł? Zwietrzał? Mąż jednak czuł sosnę w całym domu. Robię wielkie oczy jak u tego kota ze Shreka. Ta kąpiel była krótsza niż zwykle.

Następnego dnia rano telefon do lekarki rodzinnej i prawie 1,5 godzinne oczekiwanie na tele poradę. Byłam 20 w kolejce na linii. Czekanie ciągnęło mi się jak napisy końcowe w filmie. Otrzymałam zwolnienie lekarskie i zlecenie wykonania badania. Kolejny krok to kolejny telefon by umówić się na wymaz. W szpitalach nikt nie odbierał. Wreszcie po kilku godzinach udało mi się dodzwonić do laboratorium na osiedlu i umówić się na badanie za 3 dni. Samo pobieranie wymazu trwa kilka sekund, jest bezbolesne, ale nie należy do przyjemnych. Później kolejne 2 dni czekanie na potwierdzenie wyniku. Na szczęście diagnostyka dała mi specjalny kod, dzięki któremu mogłam sobie sama wcześniej sprawdzić wynik na Internecie i od razu uprzedzić pracodawcę i moich najbliższych. Następnego dnia tylko lekarka rodzinna i wpis na stronie pacjent.gov.pl potwierdziły izolację domową i zakażenie koronawirusem. W kolejnych dniach do dotychczasowych objawów dołączył suchy, męczący kaszel, katar, bóle mięśniowe, zawroty głowy. Były dni, które niemal całe przeleżałam w łóżku, z małymi przerwami na toaletę i posiłki, na które wcale nie miałam ochoty.

Wyobraź sobie świat, w którym patrzysz na jedzenie, wiesz, że musisz coś zjeść, ale to jedzenie wcale do Ciebie nie przemawia. Potrawy podane na pięknej zastawie, kolorowe, odpowiednio zbilansowane, do tej pory Twoje ulubione nie robią na Tobie wrażenia. Muszę zdecydowanie stwierdzić, że nie je się oczami. Żywność bez wyrazu, pozbawiona smaku, nie sprawia radości, nie zachęca do jedzenia, staje się niechcianym obowiązkiem. Wiesz, że musisz coś zjeść, by odżywić swoje ciało, by miało siłę dalej zwalczać wirusa. Wszystkie napoje: herbata, soki smakowały jak woda, czyli nijak. Jesz zupę i gryząc kawałki warzyw buraka od ziemniaka rozróżniasz tylko po ich strukturze, ziemniaki są miękkie bardziej rozgotowane, a buraki twarde. Równie dobrze mogłyby to być kawałki jabłka. Patrzysz na swoją ulubioną czekoladę, ale równie dobrze mogłaby to być kostka miękkiego masła, która Ci się rozpuszcza w ustach. Gdy nie czujesz smaku ani zapachu, można zjeść nawet coś, czego do te pory nie lubiłaś jeść. W moim przypadku były to śledzie z cebulą i ząbki czosnku. Wyobrażasz sobie takie życie? Tak wygląda rzeczywistość osób zakażonych koronawirusem objawiająca się brakiem węchu i smaku.

Jak naturalnie zwalczałam chorobę? Codzienne inhalacje solankowe pomagały mi spokojnie oddychać i niwelować uporczywy kaszel. Tak samo jak syrop z młodych pędów sosny, który razem z mamą szykowałam jeszcze w maju! Warto słuchać mądrzejszych i czerpać z ich doświadczenia! Dodatkowo cały czas propolis, miód, aloes, kiszonki, naturalne soki wzmacniały moją odporność.

Po 12 dniach powoli zaczął mi wracać smak wyrazistych kwaśnych owoców: cytryny, pomarańczy, grejpfruta i soku z ogórków kiszonych. Wykrzywiona od kwaśności buzia po zjedzeniu kilku plastrów cytryny była dla mnie pełnią szczęścia. 13 dzień przełom: lekko wyczuwam zapach obiadu, ryżu z kurczakiem i kapustą kiszoną. Warto jeść kiszonki, zwłaszcza jesienią i zimą, ze względu na dużą zawartość witaminy C i minerałów. Uważam, że lepiej wspomagać się naturalnie, gdy tylko można i unikać nadmiernego spożywania leków i suplementów.

Zakażenie Sars-Cov-2 u każdego przebiega bardzo indywidualnie. Zależy to od wielu czynników, m.in. wieku, płci, innych chorób przewlekłych (tzw. współistniejących), obniżonej odporności. Moje objawy nie były zbyt uciążliwe, w porównaniu do innych osób, które muszą być wspomagane respiratorem.

Jeżeli zauważysz u siebie, któryś z poniższych objawów:

– wysoka temperatura,

– utrudnione oddychanie (duszności),

– upośledzenie węchu lub smaku, w szczególności przy braku zatkanego nosa!

– kaszel,

– ból głowy,

– bóle mięśniowe,

– złe samopoczucie,

– wysypka,

– biegunka,

to jak najszybciej umów się na tele poradę z lekarzem pierwszego kontaktu (POZ – podstawowej opieki zdrowotnej)/ rodzinnym. Lekarz powinien Ci zlecić wykonanie testu na koronawirusa. Przeciętny okres wylęgania covid-19 wynosi 5-6 dni. Objawy choroby pojawiają się między 2-14 dniem od zakażenia.

Koronawirus przenosi się drogą kropelkową. Nosiciel koronawirusa może Cię zarazić podczas mówienia, kaszlania, kichania, dlatego tak ważne są środki ochrony indywidualnej, jak maseczki. Nie dziel się jedzeniem z jednego opakowania. Nie pij wody z jednej butelki. Kontakt ze śliną nosiciela może spowodować zakażenie u Ciebie. Wirus nie unosi się w powietrzu, ale przenosi się ze śliną zakażonego na  około 2 metry. Osoby zakażone bezobjawowo, również mogą zarażać. Dlatego tak ważne jest zachowanie 2 m dystansu. Unikaj przebywania w ciasnych, słabo wentylowanych, trudno dezynfekowanych, ciepłych i wilgotnych pomieszczeniach z innymi osobami.

Wirus Sars-Cov-2 może się również przenosić na różnych przedmiotach, np. banknotach, przyciskach w windzie, klamkach, pilocie od telewizora, telefonie. Często myj i dezynfekuj ręce i przedmioty codziennego użytku. Unikaj otwierania drzwi bezpośrednio dłonią, zrób to za pomocą łokcia. Płać bezgotówkowo gdzie się da. Nie korzystaj z telefonu podczas jedzenia. Chorobotwórcze drobnoustroje z powierzchni telefonu mogą wtedy łatwo się przedostać do Twojego organizmu. Twoje zadanie na dziś: przetrzyj ekran swojego telefonu ściereczką z płynem dezynfekującym, zawierającym min. 60% alkoholu!

Nie ma jednoznacznych badań, które by wskazywały na to, że ozdrowieniec ponownie nie zachoruje na koronawirusa. W naszym organizmie po przechorowaniu covid-19, teoretycznie powinny pojawić się przeciwciała ochronne, które powinny nam zapewnić długotrwałą ochronę przed ponownym zakażaniem (tzw. pamięć immunologiczna). Tyle teorii, w życiu jak wiemy różnie bywa.

Będę to powtarzać jak mantrę: dbaj o siebie, zdrowie masz tylko jedno!